Cytat #6 – Książkowe doppelgangery, czyli dwa różne przekłady tej samej książki

Dziś trochę z innej beczki… Słyszeliście o książkowych doppelgangerach? Ja właśnie je odkrywam. Jak to sobowtóry, niby są podobne, a jednak różne. Przed wami fragmenty dwóch przekładów powieści Clockwork Orange Anthony’ego Burgessa. Oba tłumaczenia – tak zwane wersje A i R – autorstwa Roberta Stillera.

14089085_1085319198221951_7305595647138493386_n

„To co teraz, ha?
Byłem ja, to znaczy Alex, i trzech moich kumpli, to znaczy Pete, George i Jołop, a Jołop to znaczy po nastojaszczy jołop, i siedzieliśmy w Barze Krowa zastanawiając się, co zrobić z tak pięknie rozpoczętym, a wieczór był chujnia mrok ziąb zima sukin kot, choć suchy. W Barze Krowa dawali mleko z czymś, to była taka melina, a może wy już nie pamiętacie braciszkowie moi, co to były za meliny, bo wszystko się teraz tak bystro zmienia i wszyscy raz dwa zabywają, gazet się też wiele nie czyta. Więc w tym pabie sprzedawali mleko z dodatkiem czegoś jeszcze. Na spirtne nie mieli pozwolenia, ale jeszcze nie wyszedł ukaz, że nielzia robić tych nowych sztuczek, co je dobawiali do regularnego mleczka, więc mogłeś sobie w nim kazać na przykład welocet, albo syntemesk, albo drenkrom, albo jeszcze jeden czy drugi taki maraset, że miałeś od niego rozkoszne, ujutne piętnaście minut sam na sam podziwiając Pana Boga i Wsiech Jego Aniołów i Świętych w lewym bucie i do tego błyski wybuchy na cały mózg, no po prostu horror szoł! Albo mogłeś pić mleko z żyletami w środku, tak się u nas mówiło, że się człowiek od niego naostrzy i jest gotów na niemnożko tego brudnego, co to dwadzieścia w jedno, i jak raz to piliśmy tego wieczora, od którego zacznę opowieść.
W karmanach mieliśmy spore dziengi, więc jeśli chodzi o zachwat szmalcu, to nie było potrzeby flekować żadnego dziada w ciemnej uliczce i patrzeć, jak on się maże we krwi, kiedy my liczymy urobek i dzielimy na czterech, ani też robić ultra kuku jakiejś starej siwej babuni w sklepie, a potem się udalać z rechotem i z bebechami jej kasy. Ale, jak to mówią, sama forsa nie daje szczęścia.”

Anthony Burgess, Mechaniczna Pomarańcza (wersja R), przeł. R. Stiller, Wydawnictwo Vis-à-Vis/Etiuda, Kraków 2013.

„No i co teraz, e?
Byłem ja, to znaczy Alex, i trzech moich paluków, to znaczy Pete, George i Jołop, a Jołop to znaczy niedlapucu a ryjli jołop, i siedzieliśmy w mleczarni Cow Bar zastanawiając się, co zrobić z tak pięknie rozpoczętym, a iwning był na dziob i mrok ziąb synowie bycz zima choć suchy. W tym Cow Barze dawali mleko z czymś, to była taka melina, a może wy już nie remember o brajdaszkowie moi, co były za meliny, bo ewryting się nowedejz tak szybko zmienia i wszyscy raz dwa forgetują, gazet się też wiele nie czyta. Więc w tym pubie serwowali mleko plus coś jeszcze. Licencji na sprytozę nie mieli, ale jeszcze nie wyszło prawo, że jest forbiden tu sejl te nowe dyngs, co je miksowali do regularnego mleka, więc mogłeś sobie w nim kazać for instens welocet albo syntemesk, albo drenkrom, albo jeszcze jeden czy drugi taki drag, że miałeś od niego rozkosz i spoko na piętnaście minut sam na sam podziwiając Pana Boga i Wszystkich Jego Aniołów i Świętych w lewym bucie i do tego błyski wybuchy na cały mózg, no po prostu horror szoł! Albo mogłeś tu drynk mleko z żyletami w środku, tak się u nas mówiło, że się człowiek od niego naostrzy i jest redy na elitł tego brudnego, co dwadzieścia w jedno, więc saczlajk tankowaliśmy tego wieczora, od którego zacznę opowieść.
W poketach mieliśmy nieliche many, toteż jeśli chodzi o grabing forsy, nie było tak ryjli potrzeby flekowac żadnego dziada w ciemnej uliczce i łypać, jak on się maże we krwi, kiedy my liczymy urobek i dzielimy na czterech, ani też machać super kuku jakiejś starej siwej babuli w jej szopie, a potem się ulatniać z rechotem i z bebechami wyprutymi z kasy. Ale jak to mówią, sama forsa nie daje szczęścia.”

Anthony Burgess, Nakręcana Pomarańcza (wersja A), przeł. R. Stiller, Wydawnictwo Vis-à-Vis/Etiuda, Kraków 2016.

*

Niebawem na mojej drugiej stronie Czepiam się książek, ukaże się dłuższy artykuł na temat Mechanicznej/Nakręcanej Pomarańczy. O angielskojęzycznym oryginale, dwóch różnych przekładach, kontrowersjach związanych z publikacją powieści w Polsce i jej kultowej ekranizacji – wkrótce.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s