Cytat #16 – Juan José Millás „Z cienia”

Lucía i Jorge byli bliźniętami dwujajowymi, więc zupełnie do siebie niepodobnymi. Chłopiec urodził się z wadą – brakowało mu palca wskazującego u prawej ręki. Ich dziadek żartował, że to Lucía zjadła bratu palec, kiedy byli w łonie matki. Brat i siostra chowali się w szafie, rozbierali do naga i udawali, że wciąż są płodami w łonie matki. Podczas zabawy to brat zjadał palec siostry; czasami też zamieniali się rolami (…)

Jorge w wieku siedmiu lat zmarł na tężec; zranił się w stodole, ale dziadkowie zignorowali skaleczenie (…) Lucía dalej bawiła się w szafie. Wciąż otwierała i zamykała drzwi, w nadziei, że za ubraniami babci i marynarkami dziadka znajdzie ukrytego brata (…)

Dziadkowie Lucíi obawiali się, że dziewczynka od tego ciągłego otwierania i zamykania drzwi przytnie sobie palce. „Uważaj na palce!”, słyszała nieustannie, bawiąc się w sypialni dziadków. Ostrzeżenie docierało do niej z kuchni, jadalni, korytarza, a czasem z samej sypialni. „Uważaj na palce!”. Ta obsesja na punkcie palców tak mocno wbiła się w umysł dziewczynki, że pewnego dnia, podczas gdy staruszkowie drzemali przed telewizorem, weszła do sypialni, stanęła przed lustrem umieszczonym w środkowych drzwiach szafy i wbijając wzrok w swoje odbicie, lewą ręką otworzyła drzwi, wsunęła prawy palec wskazujący w szczelinę od strony zawiasów, po czym zatrzasnęła drzwi z niezwykłą determinacją. Mówi, że usłyszała chrzęst kości i nic ją to nie zabolało, ale czuła, jakby ktoś dotykał jej palca w znieczuleniu. Po chwili z niewytłumaczalnym opóźnieniem pojawił się nagły ból. Wtedy Lucía krzyknęła i zemdlała, a kiedy odzyskała świadomość, miała już obandażowaną rękę. Po kilku dniach leczenia dziadkowie z czułością, żeby jej nie przestraszyć, wyjawili jej, że straciła palec wskazujący. „Ten” – powiedziała babcia unosząc swój palec (…)

Babcia postanowiła pozbyć się szafy, jak usypia się psa, który pogryzł członka rodziny. Przeniesiono ją do pomieszczenia przylegającego do kurnika i królikarni. Żeby już nikogo nie pogryzła, wymontowano z niej drzwi, owinięto w papier pakowy i postawiono w kącie. Ściany szafy zabezpieczono kartonami, które długo się nie utrzymały, bo wkrótce meblem zawładnęły kury (…)

Lucía mówi, że stawała przed szafą i w miejscu lustra widziała ogromną czarną dziurę, jakby mebel pochłonął jej odbicie. Lecz to nie wszystko; w szafie znikały przedmioty, na przykład kurze jajka, króliki, a nawet kurczak, któremu Lucía nadała imię i który wszędzie za nią chodził (…) Dziadek, by tuszować przed nią te zniknięcia, wymyślił zabawę polegającą na tym, że wkładał do szafy jakiś przedmiot, a następnego dnia już go tam nie było (…) Na przykład bardzo starą szmacianą lalkę, którą dziewczynka nazwała Jorgem i ku zmartwieniu dziadków rozmawiała z nią jak ze zmarłym bratem. Zaakceptowała stratę lalki, kiedy pochłonęła ją szafa. Dziadek tłumaczył Lucíi, że wszystkie znikające w czeluściach mebla przedmioty wrócą pewnego dnia z miejsca, w którym wylądowały. Dziewczynka dorastała z tą myślą, dlatego tak się wzruszyła, odkrywszy szafę na targu staroci.

Juan José Millás, Z cienia, przeł. K. Jaszecka, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2017, s. 127-131.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s