Cytat #17 – Giorgio Manganelli „Centuria. Sto krótkich powieści rzek”

Pewien pan, pozbawiony wyobraźni i miłośnik dobrej kuchni, spotkał po raz pierwszy samego siebie na przystanku autobusowym. Rozpoznał się natychmiast i poczuł miłe zdumienie; wiedział, że choć rzadkie, zdarzenia takie są możliwe, więcej, nie są odosobnione. Uznał za właściwe nie okazywać, że się rozpoznał, jako że nigdy ich sobie nie przedstawiono. Po raz drugi spotkał drugiego siebie na zatłoczonej ulicy, a po raz trzeci przed sklepem z konfekcją męską. Tym razem kiwnęli sobie nieznacznie głowami, ale nie zamienili słowa. Za każdym razem pan przyglądał się sobie uważnie; doszedł do wniosku, że drugi on jest pełen godności, elegancki, ale ciąży na nim jakiś smutek czy może zaduma, których nie potrafił zrozumieć. Dopiero przy piątym spotkaniu pozdrowili się cichym „dobry wieczór”, co więcej, on się uśmiechnął i zdał sobie sprawę, lub tak mu się wydało, że tamten nie odpowiedział na jego uśmiech. Za siódmym razem, przy wyjściu z teatru, traf zdarzył, że pchnięci przez tłum zderzyli się ze sobą. Drugi on pozdrowił go grzecznie i poczynił kilka uwag na temat obejrzanej sztuki, które wydały mu się rozsądne; zaczął mówić o aktorach, a drugi on zgodził się z nim co do niektórych spostrzeżeń. Począwszy od pierwszych dni którejś zimy, ich spotkania stały się częstsze; było jasne, że on i drugi on mieszkają w sąsiednich dzielnicach; w tym, że mają podobne zwyczaje, nie było nic dziwnego. Ale pan coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że drugi on ma wyraz twarzy nazbyt melancholijny. Pewnego wieczoru ośmielił się zacząć rozmowę od słów „Mój przyjacielu”; rozmowa miła i uprzejma, skłoniła go do zapytania, czy tamten nie ma jakiegoś zmartwienia, o którym on nie wie, choć wydaje mu się to nienormalne. Po krótkiej chwili milczenia drugi on wyznał, że jest zakochany, i to beznadziejnie, w kobiecie, która w każdym razie jest niegodna jego miłości; z tego to powodu, czy ją zdobędzie, czy nie, skazany jest na przykrą, nieznośną sytuację. Panem wstrząsnęła ta wiadomość, bo nie był zakochany w żadnej kobiecie; i zadrżał na myśl, iż powstał rozdźwięk tak wielki, tak głęboki, że praktycznie nie do pokonania. Próbował wyperswadować rzecz drugiemu sobie, ale ten mu odrzekł, że ani kochać, ani odkochać się nie zależy od niego. Od tego dnia pan popadł w głęboką melancholię. Spędza z drugim sobą dużą część swego czasu i kto ich napotka, widzi dwóch dystyngowanych panów rozmawiających po cichu i kogoś, kto z głową ukrytą w cieniu raz potakuje, raz zaprzecza. 

Centuria_1_4_

Giorgio Manganelli, Centuria. Sto krótkich powieści rzek, przeł. H. Kralowa, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2016, s. 121-122.

Reklamy

One thought on “Cytat #17 – Giorgio Manganelli „Centuria. Sto krótkich powieści rzek”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s