Cytat #22 – Charles i Camilla Macaulay (Donna Tartt „Tajemna historia”)

Było jeszcze dwoje, chłopak i dziewczyna. Widywałem ich często razem i początkowo brałem za parę, aż pewnego razu przyjrzałem im się z bliska i zdałem sobie sprawę, że muszą być rodzeństwem. Później dowiedziałem się, że są bliźniętami. Byli bardzo do siebie podobni, z ciężkimi ciemnoblond włosami i nieokreślonymi płciowo jasnymi twarzami, pogodnymi i skupionymi jak u flamandzkich aniołów. I co morze najbardziej nietypowe (…) lubili nosić stroje w bladych kolorach, zwłaszcza białe (…) Łatwo było się dowiedzieć, kim są, jako że wspólnie przypadał im w udziale zaszczyt bycia jedynymi bliźniętami w kampusie. Nazywali się Charles i Camilla Macaulay (…)

Bliźnięta pochodziły gdzieś  z południa i wynajmowały mieszkanie poza kampusem (…) Jego głos bardzo przypominał głos siostry: zachrypnięty, z lekkim południowym akcentem (…) Jedno przy drugim byli do siebie bardzo podobno, mniej z rysów twarzy, bardziej natomiast ze sposobu bycia i zachowania, zbieżność gestów, która odbijała się między nimi jak echo, toteż mrugnięcie u jednego zdawało się przenosić chwilę później na ruch powiek drugiego. Ich oczy, inteligentne i spokojne, miały ten sam odcień szarości. Ona, uważałem, była bardzo piękna, obdarzona poruszająca, wręcz średniowieczną urodą, nieuchwytną dla przypadkowego obserwatora (…) Za bardzo przypomina swojego brata (…) lecz jego naturalna, czysta uroda stawała się niemal czarodziejska, powtórzona, z zaledwie drobnymi modulacjami, w niej (…)

Jeśli bliźnięta tak bardzo mnie fascynowały, to chyba dlatego, że było w nich coś ciut niewytłumaczalnego, coś, co już, już miałem zgłębić, ale nigdy mi się to w pełni nie udało. Charles, dobra i nieco eteryczna dusza, był pewnego rodzaju zagadką, ale prawdziwą tajemnicą, sejfem, którego nie potrafiłem otworzyć, była Camilla (…)

Z jakiegoś powodu Charles i Camilla przestali się do siebie odzywać. Pokłócili się o coś – widziałem, jak sprzeczają się przed domem – i przez całą drogę powrotną, na tylnej kanapie, siedzieli jedno przy drugim wpatrzeni prosto przed siebie, ze skrzyżowanymi na piersi rękami w komicznie,  z czego, byłem pewien, nie zdawali sobie sprawy, analogiczny sposób (…)

Stanął za nią i położył dłonie na jej ramionach; pochyliwszy się nisko, przyłożył usta do jej karku (…) Odwróciła się połowicznie, jak gdyby chciała musnąć ustami jego policzek, on jednak zsunął dłoń na jej plecy , przechylił głowę w swoją stronę i pocałował ją prosto w usta – nie było to z cała pewnością braterskie cmoknięcie, lecz długi, powolny, zachłanny pocałunek, lubieżny i zmysłowy. Szlafrok rozchylił mu się lekko, gdy lewa ręką osunęła się z podbródka Camilli do szyi, obojczyka, podstawy gardła, a czubki palców wślizgnęły się pod krawędź cienkiej bluzki w grochy i drżały na ciepłej skórze. 

Czyżby wątek z „Tajemnej historii” (1992) zainspirował filmowe postacie Isabelle i Theo z „Marzycieli” Bertolucciego (2003)? 

Donna Tartt, Tajemna historia, tłum. J. Kozłowski, Wydawnictwo Znak Literanova, s. 28-29; 33; 70; 113; 252; 464; 497.

Reklamy

2 myśli na temat “Cytat #22 – Charles i Camilla Macaulay (Donna Tartt „Tajemna historia”)

    1. Mnie też „Tajemna historia” nie porwała. Liczyłam na coś więcej i chyba tylko motyw bliźniąt zaintrygował mnie na tyle, że wytrwałam do końca lektury. Blog jest mocno monotematyczny, ale nic nie poradzę, że mam prawdziwą obsesję na tym punkcie 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s